Arab-couple-at-the-beach-watching-the-sunset

Rozmowy o muzułmańskiej i arabskiej codzienności

Pisanie o codzienności stanowi dla mnie nie lada wyzwanie – w końcu to, co dla mnie jest zwyczajne, dla wielu osób jest egzotyką. Dlatego też tak bardzo ucieszyła mnie rozmowa z Panią Teresą Ozimek, której pytania uzmysłowiły mi co tak na prawdę może interesować osoby postronne. Efekty naszej pracy możecie przeczytać tutaj, a pełną treść naszej rozmowy znajdziecie poniżej.

Równocześnie zachęcam Was do śledzenia bloga Pani Teresy
http://teresa-ozimek.blog.pl/
, która jest niesamowicie ciepłą osobą skupiającą się na kwestiach życia codziennego, które nam samym zdarza się przemilczeć.


Jak długi był proces od zainteresowania kulturą arabską, zamianą chrześcijaństwa na islam, a potem wejście w związek z Arabem. Czy byłaś całkowicie mentalnie i emocjonalnie przygotowana?

Kultura arabska mimowolnie zagościła w moich myślach lata temu, a wszystko za sprawą moich rodziców, których niechęć do inności odniosła skutek odwrotny do zamierzonego. Tak wiele razy słyszałam mrożące krew w żyłach historie kobiet dręczonych i przetrzymywanych wbrew ich woli przez bezwzględnych Arabów,  ba! Nawet zabijanych jedynie za to, że spodobały się komuś innemu. Mój z natury buntowniczy umysł automatycznie odrzucał bezwzględne założenie, zgodnie z którym życie sporej części populacji miałoby być tak dramatyczną udręką, zwyczajnie nie miało to dla mnie sensu. Orient, egzotyka – zaczęłam chłonąć wszelkie książki na ten temat, wyszukiwać blogi kobiet mieszkających w krajach muzułmańskich, fascynować się zderzeniem zasłyszanych historii z rzeczywistością ukazywaną przez osoby mające wiedzę z pierwszej ręki. Równocześnie był to okres poszukiwania przeze mnie sensu w religii, która jawiła mi się jedynie jako przymus – w moim przypadku nie tylko coniedzielny. Podczas studiów wykład z religioznawstwa sprawił, że odkryłam, iż religia może być nie tylko dogmatem, ale też faktem. W dyskusji na temat islamu nie było praktycznie miejsca na domysły, data – wydarzenie – fakt. Tak odmienne, od tego w czym się wychowałam, w końcu miałam punkt zaczepienia – historię, nie dogmat. Łatwiej było mi uwierzyć w coś, przedstawionego w sposób logiczny. Dotychczas nie mogłam się nadziwić rozdziałowi nauki i Kościoła – w końcu jeżeli wszystko, co nas otacza pochodzi od Boga, powinno znaleźć swoje odzwierciedlenie w religii, a tymczasem rozwój nauki był podawany za jedną z przyczyn dla których ludzie odwracają się od wiary. Czytając Koran odkrywałam, że prawdy objawione 1400 lat temu znajdują swoje potwierdzenie w dzisiejszej nauce – zdecydowanie był to temat wart analizy. Zmiana religii to jednak wywrócenie całego życia do góry nogami – szczególnie, gdy chce się to zrobić z pełnym przekonaniem, a nie zwyczajnie zmienić etykietę z „chrześcijanka” na „muzułmanka”. Podjęcie ostatecznej decyzji zajęło mi kilka lat i dopiero podróż do Emiratów Arabskich uświadomiły mi, że to kierunek, który chcę obrać. Wspomnienie pierwszego wezwania na modlitwę usłyszanego na żywo do tej pory przyprawia mnie o gęsią skórkę, a wtedy wypełniło mnie takim spokojem, że wiedziałam już, iż kwestia zostania muzułmanką to nie „czy?”, tylko „kiedy?”. Podróż ta, rozprawiła się również ze strachem odnośnie pozycji kobiety w społeczeństwie muzułmańskim, który mimo wszystko tlił się z tyłu mojej głowy. Będąc tam, obserwując typowo arabskie rodziny zwyczajnie chciałam być na miejscu tych kobiet.

Czy byłam przygotowana na związek z Arabem? Myślę, że tak – odrobiłam pracę domową i weszłam w tę relację mając pełną świadomość moich obowiązków, ale też ogromu przywilejów jakie daje mi religia i tutejsza kultura. Z moich obserwacji wynika, że właśnie kwestia braku wiedzy stanowi największą przeszkodę w związkach z obcokrajowcami. Również jako muzułmanka chciałam związać się z muzułmaninem, nie pojawiają się więc między nami tarcia na tle zderzenia religii. Poza tym związek z Arabem nie różni się niczym od związku z jakimkolwiek innym mężczyzną, a jakiekolwiek sprzeczki wynikają z różnic charakteru.

Ilu mieszkańców liczy Twoje miasteczko i czy jest to wyłącznie rdzenna ludność?

Miejscowość w której mieszkam to około 100 tysięcy mieszkańców – fakt zupełnie nieodczuwalny ze względu na to, że tutejsza infrastruktura zupełnie nie odpowiada temu, do czego przywykłam w kontekście miast tej wielkości. Brak jest centrów handlowych, budynki szkół są tak niewielkie, iż wtapiają się w krajobraz budynków mieszkalnych, szpitala do tej pory nie dostrzegam, a supermarket jest jeden. Centrum stanowi kilkanaście restauracji, cukiernia, małe sklepiki z telefonami, dekoracjami, czy artykułami szkolnymi, fontanna wokół której wieczorami spotykają się dzieciaki. I oczywiście suk. Długa ulica koncentrująca sklepy z ubraniami dla mężczyzn i materiałami dla kobiet, stragany z zabawkami dla dzieci, a nieco dalej z przyprawami. Sklepy z importowanymi słodyczami i kosmetykami – niesamowicie gwarne i tłoczne miejsce, które podczas godzin popołudniowych jest zamykane – zwyczajnie sprzedawcy zastawiają wejście do sklepu/straganu pierwszą lepszą rzeczą, absolutnie nie usuwając niczego z produktów znajdujących się na zewnątrz – i tak nikt niczego nie ukradnie. Ogromna większość mieszkańców to rdzenna ludność, niewielki odsetek stanowią przyjezdni, tacy jak my, a turyści to bardzo rzadki widok.

Jeśli mieszkasz w bloku, jak układają się stosunki z sąsiadami?

Mieszkam w trzypiętrowym budynku, gdzie każde piętro to osobne mieszkanie, a naszymi sąsiadami są rodzina z Maroka oraz rodzina z Jordanii. Mój mąż przeprowadził się do Maroka kilka tygodni przede mną, aby wszystko przygotować na mój przyjazd, w tym czasie regularnie był zaopatrywany w domowe obiady ze strony Jordańczyków. Nastoletnia córka Marokańczyków wpada do mnie czasami w odwiedziny, aby ponarzekać na otoczenie, opowiedzieć o tęsknocie za życiem w stolicy, czy poćwiczyć angielski. Nie przyjaźnimy się z sąsiadami, jednak pozostajemy w bardzo poprawnych, serdecznych stosunkach.

W jaki sposób rozwiązuje się problem, kiedy mąż z jakichś powodów nie może utrzymywać rodziny, a niepracująca żona i dzieci czekają na chleb?

To pytanie na które nigdy nie uda się odpowiedzieć w satysfakcjonujący sposób, zacznijmy jednak od tego, że żona ma prawo pracować – nie ma jednak takiego obowiązku. Obowiązek utrzymania rodziny spoczywa na mężu, również w sytuacji gdy żona pracuje – wtedy zarobione przez nią pieniądze należą jedynie do niej i jedynie ona ma prawo nimi dysponować, a mąż nadal ma zapewniać jej dach nad głową, utrzymanie, pieniądze na ubrania. Może ona jednak zdecydować się na dokładanie się do domowego budżetu, chociaż jest to kwestia niezwykle indywidualna. Co jeżeli jednak mąż nie jest w stanie pracować, a żona również nie ma źródła dochodu? Więzy rodzinne i wszelkie relacje rządzą się tutaj innymi prawami niż te, znane nam z naszego podwórka. Krytyczna sytuacja członka rodziny oznacza mobilizację pozostałych i pomoc – jednak nigdy w formie pożyczki, zawsze jest to serdeczne wsparcie w potrzebie, bo nigdy nie wiemy czy kiedyś sami nie będziemy potrzebowali pomocy od innych. Temat ten jest mi o tyle bliski, że sama nie pracuję i często zastanawiałam się, co by było gdyby mój mąż zmarł a oszczędności byłyby ograniczone? Mąż odpowiedział ze zdziwieniem: „Myślisz, że moja rodzina by się Tobą nie zajęła?”. Taka pomoc nie dotyczy jedynie sytuacji awaryjnych, ale jest nieodłącznym elementem funkcjonowania w tym społeczeństwie – nikogo nie dziwi fakt, iż zamożniejsi członkowie rodziny opłacają studia czy kursy tym, którzy mieli mniej szczęścia. Ilekroć brnę w ten temat i wypytuje męża o hipotetyczne sytuacje, co się dzieje, kiedy ktoś zostaje zupełnie sam, samiuteńki, bez rodziny, reakcja jest taka sama: „Zawsze znajdzie się ktoś, kto pomoże.”

Zdumiewa mnie różnorodność owoców i warzyw, o jakiej piszesz. Czy hodowcy przekształcają pustynię w pola uprawne? 

Pustynia to obszar na którym życie jest trudne – susze, limitowany dostęp do wody, to wszystko sprawia, że rdzenna ludność często przenosi się na obszary bardziej sprzyjające uprawom, jednak tak – przekształcanie pustyni w pola uprawne jest możliwe, chociaż czasochłonne lub bardzo drogie. Fakt, iż tubylcy zazwyczaj nie dysponują odpowiednimi środkami finansowymi, zmusza ich do kreatywności i czerpania z tradycyjnych metod. Znana na cały świat jest historia Yacouby Sawadogo, rolnika z Burkina Faso, który w ciągu 30 lat przeistoczył jałową ziemię w obszar pokryty zielenią.

Maroko to wbrew pozorom nie tylko pustynia, ale też pola uprawne – mnóstwo owoców dostępnych w Polsce szczególnie zimą, pochodzi między innymi z Maroka. Afryka sama w sobie jest bogata w niezwykle urodzajne ziemie, gdzie uprawy są w dużej mierze całkowicie naturalne.  Zawsze zafascynowana słucham historii znajomych pochodzących z obszarów równikowych o owocach i warzywach, które dla nas w Europie są czymś egzotycznym i drogim, a tam zjadane są na porządku dziennym – awokado, ananasy, granaty można kupić za grosze na rogu każdej ulicy.

Czy pięciokrotna w ciągu dnia modlitwa to tylko wyznanie wiary, czy podobnie jak w chrześcijaństwie nieustające prośby do Boga?  

Modlitwa stanowi jeden z pięciu filarów islamu – tak ważny, że podczas dniu Sądu Ostatecznego będzie to pierwsza kwestia, o którą zostaniemy zapytani. Muzułmanie muszą wykonywać modlitwę bez jakichkolwiek wymówek, jej niewykonanie uznawane jest za akt niewiary (jedyny wyjątek stanowią kobiety miesiączkujące oraz w połogu). Modlitwa umacnia nasz związek z Bogiem, prowadzi do czynienia dobra, a także wymazuje grzechy. Jest okazją do proszenia o przebaczenie,  dziękowania Bogu za wszelkie błogosławieństwa, którymi nas obdarzył, a także do kierowania wszelakich próśb do Boga. W Islamie kierowanie próśb do Boga jest naszym obowiązkiem, wierzymy również w to, że żadna prośba nie zostaje bez odpowiedzi – Bóg wie, co jest dla nas najlepsze, dlatego też jeżeli nie otrzymujemy tego, o co prosiliśmy, oznacza to jedynie, iż coś innego jest dla nas właściwsze.

Czym jest wudu w islamie?

Niezbędnym warunkiem modlitwy jest oczyszczenie się, które ma nie tylko wymiar rytualny ale wiąże się także z oczyszczeniem z grzechów. Istnieją dwie formy oczyszczenia, zależnie od sytuacji  – rytualna ablucja wykonywana przed modlitwą zwana wudu (łudu) oraz kąpiel rytualna, zwana gusl.

Islam to poddanie się woli Boga, /podobnie jak w innych religiach/, czy różnica polega głównie na sposobie wyznawania?

Islam jest religią ściśle monoteistyczną – dodawanie Bogu jakichkolwiek współtowarzyszy stanowi największy grzech. Tym samym nie ma w islamie miejsca na jakichkolwiek pośredników pomiędzy nami i Bogiem, nie ma możliwości kierowania naszych modlitw do kogokolwiek innego, nie istnieją prośby o wstawiennictwo u zmarłych. Bóg jest jeden i wszystko jest w Jego władzy – tym samym chociażby pozostawienie Koranu w samochodzie i wiara, iż uchroni nas on przed wypadkiem również jest formą bałwochwalstwa – Księga ta nie ma w sobie żadnej mocy, wszystko zależy od Boga. Podstawową różnicą pomiędzy chrześcijaństwem i islamem jest fakt, iż nie uznajemy istnienia Trójcy ani boskości Jezusa (pokój z Nim) – w islamie jest On prorokiem – posłańcem Boga. Wiele innych kwestii, chociażby założeń moralnych, pozostaje zbieżnych.

Czy religię pobraną z wychowania łatwo jest zastąpić nową?

Religia była zawsze mocno obecna w moim życiu, ze względu na rodziców będących zagorzałymi katolikami. Nie miałam jednak przekonania do tego, co mi wpajano, co słyszałam w kościele. Trudno było mi odnaleźć sens i prawdę w stwierdzeniach, które nie składały mi się w jedną całość, a ilekroć próbowałam zadawać pytania spotykałam się ze odpowiedziami, że ludzie wierzą mniej, dlatego że chcą wiedzieć za dużo, że to tajemnica, której nasz umysł nie jest w stanie przyswoić, aż w końcu z krzykami, że jak mogę negować to, co ksiądz powiedział. I tak do znudzenia.  Czy łatwo jest przejść z jednej religii do drugiej? I tak i nie. Wewnętrzna przemiana była dla mnie stosunkowo łatwa, dość łagodnie przechodziłam cały proces wraz z poznawaniem tego, czym w istocie jest islam. Samo wypowiedzenie Szahady, czyli wyznania wiary, było dla mnie czymś zupełnie naturalnym – jedyne obawy wiązały się z tym, że od teraz wszelkie moje czyny będą zaliczane na moje konto, a ja nie jestem pewna, czy podołam. To, co jest trudne w przyjmowaniu innej religii to reakcja otoczenia. Początkowo miałam wrażenie, że dostaję rozdwojenia jaźni od konieczności nieustannego udawania. Brak zrozumienia jest tym, z czym najtrudniej było mi się zmierzyć, jest też jednym z powodów dla których zależało mi na wyprowadzce z kraju.

Czy to możliwe, że przeciwności jakie Cię dotykają są tak wielkie, żebyś nazwała je swoim upadkiem?

O przeciwnościach jakie napotykam na swojej drodze lubię myśleć raczej jako o wyzwaniach lub zwyczajnie nieodłącznym elemencie codzienności, a wszelkie niepowodzenie to raczej lekcja radzenia sobie w życiu i znak, że powinnam podążać w innym kierunku.

Co to znaczy być lepszą wersją samej siebie w kontekście religijnym?

Nowa religia pozwoliła mi odnaleźć wewnętrzną siłę do stawania się lepszą osobą, do tego, aby nie iść na łatwiznę, tylko starać się postępować właściwie. Dzięki islamowi nauczyłam się dostrzegać zupełnie inne aspekty moralne codzienności, niż dotychczas, nauczyłam się też nadawać mojemu życiu właściwe priorytety i w końcu odnalazłam spokój ducha wierząc, że wszystko się ułoży jeżeli tylko będę postępowała właściwie.