zayed-university-486518

Jestem Polką, jestem muzułmanką

Z rosnącym przerażeniem obserwuję to, co dzieje się w mojej ojczyźnie. Nienawiść i ataki skierowane w stosunku do jednej grupy społecznej, która w Polsce jest tak niewielka, że nie powinna być w ogóle postrzegana jako jakiekolwiek zagrożenie, nieustannie przybierają na sile.

Uzasadnione? Tak, jeżeli stosujemy odpowiedzialność zbiorową. To, co dzieje się dziś na świecie jest niewyobrażalne, nielogiczne i w naturalny sposób staramy się to zracjonalizować, sprowadzić do prostego wytłumaczenia, w którym winić można ideologię lub religię. Czujemy się zagrożeni, obawiamy się o swoje zdrowie i życie i również w naturalny sposób chcemy zidentyfikować potencjalnego wroga, nadać mu kształt i cechy, które umożliwią wyłowienie go z tłumu.

Hidżab, ciemniejszy kolor skóry, nietutejszy akcent. Od razu uruchamia się czujność. Inność często wzbudza podejrzliwość, czasami ciekawość, ale też niechęć i agresję. Szczególnie, gdy pewne cechy tej inności możemy odnaleźć w tych, którzy stwarzają rzeczywiste zagrożenie.

Proszę, zastanów się, dlaczego tak bardzo nas nienawidzisz? Dlaczego mnie nienawidzisz, mimo że mnie nie znasz?

Dokonałam w swoim życiu ważnego wyboru, który w znacznym stopniu determinuje to, kim jestem. Kiedyś byłam chrześcijanką, teraz jestem muzułmanką. Nie oznacza to, że zaprzedałam swoją ojczyznę czy kulturę – tak samo jak osoby decydujące, że jakakolwiek religia nie jest dla nich.

Różnię się od Ciebie na pierwszy rzut oka – w końcu zasłaniam włosy, robię coś niezrozumiałego, utożsamianego z przymusem i brakiem swobody. Dla mnie niezrozumiałe jest to, dlaczego chusta wzbudza tyle negatywnych emocji. Fakt, iż zasłaniam włosy nie jest wymierzony przeciwko nikomu, nie jest wyrazem poparcia dla przymusu, który w niektórych krajach funkcjonuje. Przeciwnie – jest on wyrazem wolności i swobody, jaką daje przywilej mieszkania czy przebywania w kraju demokratycznym. Mogę nosić krótkie sukienki – nie muszę. Mogę nosić hidżab – nie muszę. Jest to moja własna, świadoma i przemyślana decyzja.

Zmieniłam sposób w jaki wierzę, ale nadal wyznaję takie same wartości jak kiedyś i jestem pewna, że są one zbieżne z tymi, którymi Ty kierujesz się w swoim życiu. Tak samo jak Ty, staram się być lepszą wersją samej siebie, mam takie same marzenia o coraz lepszym życiu, takie same dążenia, plany i ambicje.

Tak samo jak Ty, chciałabym po prostu móc czuć się bezpiecznie. Chciałabym móc wyjść z domu bez obaw, iż padnę ofiarą szaleńca działającego w myśl chorej interpretacji religii, chciałabym mieć pewność, że moja rodzina jest bezpieczna, że moim znajomym nic nie grozi.

Chciałabym też nie musieć się bać o to, że zostanę pociągnięta do odpowiedzialności za czyny innych.

Może czasami warto zastanowić się nad tym, co nas łączy, zamiast skupiać na tym, co nas różni?